czwartek, 29 listopada 2012

Skoki hormonów

Zbliża się 22-ga... Mam jakiś wstręt do nocy. Przez dokuczającą bezsenność tylko się meczę w tym cholernym łóżku przewracając się z boku na bok i wędrując po kilka razy w ciągu nocy do toalety :/ Zwariować można.
Zamiast korzystać z tego, że jeszcze mogłabym spokojnie przespać całą noc, męczę się i nie mogę się tak normalnie wyspać.
Generalnie zrobiłam się też płaczliwa i każdy problem, przeszkoda wytrąca mnie z równowagi. Wiadomo kłopoty jakoś nas nie omijają i ciągle się coś dzieje i jak słyszę o kolejnych złych wieściach, to już po prostu opadam z sił. Najgorsza jest bezradność i świadomość tego, że nic nie można zrobić.